kulinaria

wtorek, 15 listopada 2011

W okół szykują kartki, gwiazdki, bombki i aniołki, a u mnie kulinarnie. Udało mi się wreszcie wybrać na targ i znalazłam kolorowe papryczki pepperoni, czosnek w wiankach i śliczną, przemarzniętą aronię.

Papryczki nawlekam na grubą bawełnianą nić i suszę. Taki "bukiet" wisi sobie w kuchni, a w razie potrzeby odrywam kawałek i wkruszam do gotowanej potrawy. 

Część aronii zostawiłam mężowi do nalewki, a jakieś pół kilograma poddałam kandyzacji. Trzy dni się to gotowało - najpierw aronia w syropie, później sam syrop, a dziś wreszcie wyłożyłam do obsychania na półmisek. Syropu zostały dwa małe słoiczki, jeszcze nie mam dla niego zastosowania. Konsystencją przypomina miodek mleczykowy.

Zdjęcia znów z telefonu, ale nie mogłam się oprzeć. Pierwszy raz robiłam kandyzowane owoce i uważam, że wyszły świetnie. Półmisek, na którym obsychają, jest ogromny, mieści się na nim duża pizza.

kandyzowana 1

kandyzowana aronia2

czosnek i papryczka

skarby w słoikach

W słoiczkach, obok aroniowego syropu jest smażona skórka pomarańczowa. Ale przy niej tylko asystowałam mężowi:)

Tagi: noelka
20:23, noelka79 , kulinaria
Link Komentarze (1) »
niedziela, 09 października 2011

Trochę okrężną drogą trafiłam na ten przepis, ale w ciągu tygodnia zrobiłam ciasto dwa razy.

Jabłecznik robi się bardzo prosto, zdecydowanie szybciej niż tradycyjną szarlotkę, ciasto jest miękkie, puszyste i te jabłka.

Oryginalny przepis z Janeczkowa:

Ciasto:
1 kostka tłuszczu (najlepiej masła)
szklanka cukru
5 jajek
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2,5 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
Masa jabłkowa:
5 obranych i potarkowanych na grubej tarce jabłek
2 łyżeczki cynamonu
3 łyżki bułki tartej
3 łyżki cukru ( ja nie dodałam bo moje jabłka z ogrodu są bardzo słodkie
Wykonanie
Wszystkie składniki ciasta połączyć na jednolitą masę jak na babkę. Połowę ciasta wyłożyć na blachę. Na to wyłożyć wymieszaną masę jabłkową i na wierzch drugą połowę ciasta. Piec 45 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.

Moje modyfikacje:

Ciasto zrobiłam tak jak na babkę piaskową (coniedzielna mojej Mamy;)) tj.:

4 duże jajka (lub 5 mniejszych) zmiksowałam z 1 szkl. cukru, a w tym czasie w rondelku roztapiałam kostkę masła (jak za mocno się podgrzeje, trzeba trochę ostudzić). Do mocno ubitych jajek dodajemy mąkę (jak w oryginalnym przepisie), roztopione masło i dwie płaskie łyżeczki proszku do pieczenia.

Jabłka obrałam, pokroiłam na kawałki i uprażyłam z cukrem i cynamonem. Bałam się, że jak surowe puszczą sok, to ciasto za bardzo rozmięknie.

Dużą blachę wyłożyłam papierem do pieczenia, na to cienką warstwę ciasta (mniej niż połowa porcji), jabłka i pozostałe ciasto. Łyżką rozładałam je w miarę równomiernie na jabłkach, później lekko rozsmarowałam. Trochę się rozpłynie po powierzchni, więc nie musi być idealnie równo.

Ciasto piekło się 35 minut w 180 stopniach, później postało jeszcze chwilę w gorącym piekarniku. Mój piekarnik lubi przypiekać, więc czas i temperaturę pieczenia zmniejszam do minimum.

Ciepłe ciasto można polukrować (jak  u Janeczki) albo posypać cukrem pudrem. Moje dzieci nie mogły się doczekać  i jadły jeszcze gorące. Jest pyszne!

Jabłek można w ogóle nie dosładzać, ciasto jest bardzo słodkie, więc fajnie kontrastuje.

Na moim zdjęciu ciasto jest jeszcze gorące (jabłka trochę płyną...), ale jak przystało na udany debiut, nie doczekało do ostygnięcia. Udało mi się na chwilę zabrać blachę łakomczuchom;)

Ładniejsze zdjęcia są u autorki przepisu;)

jabłecznik wg przepisu z Janeczkowa

piątek, 23 września 2011

Zielone ciacho kusiło mnie od kiedy zobaczyłam je na tym blogu.  Zrobiłam je z dziećmi na ostatni dzień lata. Zapomniałam zupełnie o delicjach, w ogóle powstawało trochę w amoku, bo Gabrychna zaziębiona - nie chodzi do przedszkola i znosi to dużo gorzej niż chorobę. Brat postanowił pójść w jej ślady...

Musiałam im zapewnić zajęcie na każdym etapie, więc: miksowali ciasto na biszkopt, dosypywali składniki, ukradkiem wypili 1/3 soku potrzebnego do masy...

Wyszło pyszne i na pewno będzie powtórka.

Nasz pierwszy Shrek (w zasadzie już końcówka) wygląda tak:

shrek od anelagdam

 

shrek na talerzu

Zgłaszamy go do konkursu blogowego "Ze Smykiem i ze smakiem":)

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Na targowisku dynie pojawiły się już tydzień temu. W czwartek mieliśmy pyszną zupkę, a w piątek dostałam od sąsiadki przepis na placuszki. Pychota. Moje dzieci niezbyt chętnie zjadają dyniowe potrawy, więc przyznałam im się dopiero po kolejnej dokładce. W sumie na śniadanie poszła podwójna porcja - z 1kg dyni. Śniadaniowe placuszki podaję zazwyczaj z miodkiem mleczykowym, tym razem były  maliny zmiksowane z cukrem.

Placuszki z dyni

pół kg dyni

2 łyżki masła

3 jaja

1 szkl. mąki

3 łyżki cukru

szczypta soli

Dynię(bez skórki, pestek i miękkiego miąższu w którym są pestki) utrzeć na jarzynówce, białka ubić osobno na sztywno, żółtka utrzeć z masłem i cukrem, dodać mąkę i dynię, na końcu ubite białka. Lekko wymieszać. Smażyć na oleju lub oliwie, można podać ze śmietaną, cynamonem, cukrem pudrem.

 

Na zdjęciu końcówka smażenia, trochę przypieczona...

placuszki z dyni

 

PS. Przypominam o konkursie jedynkowym:)

sobota, 20 sierpnia 2011

Uwielbiamy knedle. To chyba jedyne "kluchowe" jedzenie, które z jednakową frajdą lepię i zjadam. W starych "Poradnikach domowych" znalazłam kiedyś przepisy na trzy rodzaje ciasta: ziemniaczane, twarogowe i ptysiowe. Ziemniaczane robię już od kilku lat- ciasto w sumie jak na kopytka, ale nie do końca pasowało mi do słodkich owoców. Jakieś dwa tygodnie temu wypróbowałam twarogowe i to chyba jest to.

Dziś lepiłam kule razem  z dziećmi.

Knedle z ciasta twarogowego

(na ok. 20 knedli)

20dag miękkiego twarogu

20dag mąki pszennej

żółtko, sól

1/2 szkl. mleka

owoce do nadziewania: truskawki, śliwki-bez pestek

śmietana, cukier

W miseczce rozgniatamy twaróg, dodajemy żółtko (wbiłam całe jajko), mąkę i tyle mleka, aby składniki dobrze się połączyły. Z uzyskanego ciasta robimy knedle. Wg mnie najwygodniej odrywać po kawałku, rozpłaszczyć w dłoni i takim oblepiać owoc. Gotowe wkładamy do lekko osolonej wody i gotujemy 3-4 minuty. Po wypłynięciu na powierzchnię wyjmujemy i podajemy z cukrem i śmietaną.

Gabrysia dołożyła sobie jeszcze trochę malin:)

Gabrysia zjada knedle

 
1 , 2 , 3
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
1. Ciekawe blogi
2. Moje inspiracje
3. Sklepy włóczkowe
Mój adres mailowy
Free counters!