Kategorie: Wszystkie | domowa pracownia rękodzieła | druty | kulinaria | pozostałe | szydełko | z zabaw i gier dziecięcych
RSS

z zabaw i gier dziecięcych

poniedziałek, 07 listopada 2011

1.

Najstarszy (lat 9) miał do szkoły przygotować informacje o Sienkiewiczu, Matejce i Piłsudskim. Matka uparła się, że ma poszukać w encyklopedii. I się zaczęło:

-O nie! Tyle tomów, ja tam niczego nie znajdę, nie umiem, nie będę szukał w encyklopedii!

( W domyśle: puść mnie do komputera i wydrukuję z internetu).

Po 10 minutach siedzenia na kanapie:

- Pomożesz mi znaleźć?

Pomogłam, pokazałam, gdzie czytać, spodobało mu się nawet, że koło Piłsudkiego jest piłka nożna i herby drużyn piłkarskich. Po następnych 10 przyszedł zgłosić błąd, bo zamieniono nazwy dwóch drużyn. Znaczy -  o Piłsudskim już lepiej, żeby nie czytał.

Następny Sienkiewicz.

- O nie, aż tyle muszę czytać!

- Przeczytaj, powiesz mi, co o nim napisali.

I kolejne 10 minut.

- Mama, ja tego nie będę czytał, bo tutaj to już nie jest o tym pisarzu, tylko o jakimś muzyku.

- O jakim muzyku?

... szuka w tekście... znalazł.

- Janko Muzykant!

2.

Średnie dziecko -Gabrysia:

- Mama, a wiesz, że w nocy pszczółki (pscółki) przylatują do domu?

(1. Zobaczyła gdzieś w domu pszczołę albo osę.

 2. Coś brzęczy (zabawka?, rury?) i mała myśli, że to pszczoła.

 3. Coś znowu kombinuje.)

- Pszczółki w nocy śpią, tak jak dziewczynki.

- Nie mamo, przylatują do domku i robią miodek w uszkach.

czwartek, 27 października 2011

Jakiś czas temu zostałam posiadaczką dwóch starych długich zielonych zasłon  i sporego kawałka grubego filcu. Zasłony z mocnego materiału przypominającego grube płótno, ale najbardziej pasował mi kolor. Z zasłon powstał pokrowiec na sofę*, poszewka na poduszkę, też do sofy, pokrowiec na siedzisko wiklinowego fotela i "poduszki" na wszystkie krzesła do pokoju- filc pocięłam w stosowne prostokąty i ubrałam w ten materiał.

Zostało trochę resztek. Gabrysi ostatnio przybyło lalek i nie miały gdzie spać, więc powstały nowe łóżka. Gąbkę przecięłam na pół, żeby była płaska i zrobiłam zielony pokrowiec. Razy trzy.

Ale od jakiegoś czasu lalowe łóżka zamiast w domku, znajdowałam w różnych częściach mieszkania. Gabryśka niby sprzątała, ale codziennie w domku dla lalek bałagan.

I dziś się wydało.

Kazik podjechał do domku swoim autkiem-jeździkiem i mówi: O, poduszka.

Tłumaczę, że to Gabrysi, dla lali.

-Nie, dla Kazia - Kazik przekonuje zupełnie spokojnie.

-Dla Gabrysi, dla lali.

-Nie, dla Kazia.

-Dla Gabrysi.

I tu Kazik doszedł do wniosku, że skoro matka nie załapała, trzeba jej pokazać. Wziął dwa łóżka, podłożył sobie w autku pod pupę i... pojechał.

----------------------------------------------------------------

Aparat fotograficzny padł mi całkiem,  więc zawieszam wstawianie zdjęć. Do odwołania.

*Fragment pokrowca widać tu, w tle są moje zasłony, miały zielone wstawki w identycznym odcieniu jak zdobyczne.

czwartek, 01 września 2011

Gabryśka jest jeszcze bardziej uparta niż ja. Gdy sobie przyjmie jakąś wersję, nie ma przeproś, musi być tak, jak ona chce.

Weźmy takie jeżdżenie na rowerze. Owszem, usiądzie, przejedzie kawałek na plac zabaw terkocząc małymi bocznymi kółkami, ale spieszyć się nie zamierza. Chłopaki mogą sobie na nią czekać, jej to nie przeszkadza. Jedzie majestatycznie, dostojnie z nieukrywanym zadowoleniem. I co jakiś czas z takim samym zadowoleniem oznajmia głośno: "Jestem szybka jak błyskawica."

 

Mam dwie robótki na finiszu plus kulki do firanki i od dwóch dni nie ruszyłam nic, ani jednego oczka. Ja też jestem szybka jak błyskawica...

środa, 24 sierpnia 2011

Przedszkole, do którego idzie od września Gabrysia, zorganizowało dni adaptacyjne. Głównie dla trzylatków, ale dla nas też wszystko nowe, więc wybraliśmy się, żeby poznać.

Kazio i Gabrysia idą do przedszkola

Na początku było tak:

Gabrysia idzie do przedszkola

Uśmiechy takie trochę na siłę, bo przed nimi wielkie przeżycie, ale później już wszystko dobrze. Były koleżanki z osiedla, panie okazały się bardzo miłe i jeszcze mnóstwo zabawek...

Gabrysia w przedszkolu

Kazio w przedszkolu

Kazik bawił się chwilę, ale trochę nieswojo czuł się w tak dużej grupie. Gabrysia jak na razie ok. Zobaczymy od września. Ma być angielski, tańce, gimnastyka korekcyjna, logopeda.

To teraz zabieram się za szydełkowanie zamówień, trzeba na to wszystko zarobić;)

 

wtorek, 09 sierpnia 2011

Hej, hej!

Postanowiłam powalczyć z aparatem fotograficznym i może niedlugo wszystko będzie wyglądać tak, jak być powinno.

Póki co zajęci jesteśmy przygotowaniem do... zimy:)

Przez maszynkę do pomidorów przeszło ich już 20kg (gęsty sok - mniam!), 20kg jabłek - moszcz jest razem z matką drożdżową w gąsiorku i bąbluje, z części zrobiłam przecier w słoikach, nad kuchenką wisi 5 sznurów podgrzybków, a w spiżarce ponad 20 słoików ogórków z ostrymi papryczkami. Trochę próbuję zakisić.

Jabłka przekręciły się pięknie, trochę to trwało, ale zostały same suche wytłoki. Pierwszy raz stosowaliśmy maszynkę w tym celu, jestem bardzo ciekawa efektów. Kolega, który przywiózł nam jabłka, chyba jeszcze bardziej:D

A teraz puenta:

Maluchy masują plecy tacie. Najpierw tupot małych stóp po kręgosłupie (polecam!), później uderzają piątkami z wierszykiem: "Idą słonie po betonie, idą  panie na szpileczkach..." I tu Gabrysia zamilkła, spojrzała podejrzanie na tatę i pyta: Tato, czy ty jesteś beton?

Jak myślicie, jaka była reakcja?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
1. Ciekawe blogi
2. Moje inspiracje
3. Sklepy włóczkowe
Mój adres mailowy
Free counters!