Uczę się się robić na drutach! ... i nie tylko
RSS
wtorek, 09 lutego 2010

Mężu mi dziś postawił bańki i mam szlaban na wychodzenie z domu.

Poza tym próbowałam nauczyć Kazika, że ma nos i uszy, a on tylko się ze mnie śmiał.

 

 

poniedziałek, 08 lutego 2010

Boli mnie wszystko i poza marudzeniem niewiele dziś robię.

Mężu pomyślnie zakończył sesję i w nagrodę zafundowałam mu służącego.

Skarpeciak karmiony wczoraj ciastem uprał się dziś w całości bez uszczerbku, tylko policzki się sprały i Gabryśka zrobiła mu nowy makijaż. Abstrakcyjny.

I w ciągu ostatnich siedmiu dni dwa razy prawie zabiłam męża.

Raz powiedziałam mu, jak przełykał mięso z obiadu i spytał co to, że to mysz, którą znalazłam pod wanną i się udławił.  Żart taki to miał być, ale trochę mi nie poszło.

Drugim razem pokazał mi środkowy palec nie w porę i mnie poniosło. Palec ma poharatany, bo wypróbowywał nową wyrzynarkę i odchyla go, za każdym razem, gdy coś robi. A ja mu właśnie tłumaczyłam bardzo ważną rzecz, on tą chorą ręką jadł kanapkę i właśnie, gdy przytoczyłam głowny argument podniósł do góry rękę i ów palec. No która by wytrzymała?!

 

17:08, noelka79
Link Komentarze (1) »
niedziela, 07 lutego 2010

Dzisiejszy sposób, żeby maluchy przez chwilę posiedziały grzecznie.

Materiały: Kaziowe skarpetki, wata, kordonek, kawałek wstążki,igła, nożyczki.

Efekt:

skarpeciaki1skarpeciaki2

Gabrysi tak się spodobały, że jednego nawet poczęstowała ciastem;)

Wzór zapatrzony z jakiegoś obcojęzycznego bloga.  Niestety nie mam ani zdjęć, ani linka.

16:25, noelka79
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 33